Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

wróć

OTO SZCZĘŚLIWA RODZINA: SONIA I RAFAŁ, SYN TYMEK, PIES DAJPER I DWIE KOCICE.

Życie z adopciakiem 09.10.2017

Sonia i Rafał zdecydowali się na psa, kiedy ich synek Tymek miał 4 miesiące. Wzięli trzymiesięcznego szczeniaka. Teraz Tymek ma roczek, a Dajper 11 miesięcy. Mieszkają jeszcze z nimi dwa koty: Ricotta i Rebelka.

Ela: Czy przygotowywaliście się w jakiś szczególny sposób na przyjście psa? Zmienialiście coś w mieszkaniu? Dzieliliście lub grodziliście przestrzeń?

Sonia: Opróżniliśmy dolne półki do około metra wysokości. Schowaliśmy wartościowe przedmioty: książki, gry, filmy, pamiątki. Szybko się okazało, że zawitanie szczeniaka do domu tylko o parę miesięcy przyśpieszyło to, co i tak musielibyśmy zrobić, bo synek zaczął ściągać wszystko. Kupiliśmy klatkę dla psa i Dajper jest do niej przyzwyczajony. Ale powiem szczerze, że rzadko jej używamy. Mamy w pokoju dziennym wielkie legowisko dla psa, które często służy także synkowi. U nas to działa. Pies i synek spędzają razem mnóstwo czasu. Jak tak ich obserwuję, to widzę, że są na tym samym etapie rozwoju. Mamy jednak szczególną sytuację: Dajper na wiele godzin wychodzi do pracy z moim mężem do jego własnego spokojnego biura. Tam odpoczywa od zabaw z Tymkiem.

E: Czy pozwalałaś na kontakty niemowlaka z psem? A jeśli tak, to jak te kontakty wyglądały?

Sonia: Tymek był z nami, kiedy poszliśmy wybrać psa. W pewnym momencie zaczął płakać i spośród wielu psów to właśnie Dajper podszedł do niego, zareagował na ten płacz, zachowywał sie bardzo przyjaźnie, szukał kontaktu. Pomyśleliśmy, że to dobry znak. Dajper wybrał Tymka, więc my wybraliśmy Dajpera. 

W domu najpierw chciałam trochę ich oddzielać, żeby mieli np. oddzielne zabawki, ale to się nie udało. Funkcjonują wspólnie i mają wspólne zabawki. Tymek długo nosił je w buzi - jak Dajper. Nasz synek ma na razie problem ze słowami mama i tata – myli, kto jest kto. Ale jego “Dajdaj”, czyli Dajper jest zawsze bezbłędne - tu nigdy się nie myli. A Dajper rozumie, że Tymek go woła. Czasem myślę, że mają swój wspólny język. To język ciała: gesty, mimika, ale także wydawane dźwięki, no bo przecież Dajper nie mówi, a Tymek na razie słabo.

E: Co zmieniło się, kiedy Tymek zaczął się poruszać, raczkować?

Sonia: Tymek bardzo szybko zaczął się przemieszczać, wstawać i chodzić. Uważam, że duży wpływ na to miały nasze zwierzęta, które biegały w jedną i drugą stronę, a Tymek tak bardzo chciał z nimi! Kiedy miał 9,5 miesiąca, zaczął stawiać pierwsze kroki podtrzymując się Dajpera. Teraz biegają razem po polance w czasie spacerów i Tymek znajduje Dajperowi kijki, a pies później nosi je za nim.

Kiedy Dajper na spacerze idzie nie w tę stronę, w którą chciałby iść Tymek, synek go woła i pies bardzo posłusznie idzie tam, gdzie trzeba. I odwrotnie: kiedy Tymek na spacerze postanowi nagle iść w inną stronę niż ja, to Dajper biega przed nim i zagradza mu drogę, próbując go nakłonić, żeby jednak poszedł z nami.

Mogę powiedzieć, że wraz z samodzielnym przemieszczaniem się Tymka ich kontakt stał się bardziej intensywny. Rano chłopaki siedzą razem w legowisku, Tymek coś tam gada po swojemu, kładą się, przytulają, biegają po mieszkaniu, ganiają koty albo uciekają przed odkurzaczem. Ja oczywiście mam ich cały czas na oku, ale mogę np. wypić kawę, bo oni zajmują się sobą.

E: Jak radziłaś sobie z higieną? Małe dziecko bierze wszystko do buzi, a pies tylko czeka, by wylizać brudną buźkę dziecka?

Sonia: Hm. No cóż.... nie poradziłam sobie. Już pierwszego dnia Dajper wylizał Tymka. Mają te same zabawki. Dajper wylizuje Tymkowi ręce i uszy. Nie jestem w stanie temu zapobiec. Po prostu dbam o higienę i zdrowie psa, odrobaczam go, często robię mu badania. Muszę mieć pewność, że jest zdrowy. Tymek jest pod opieką pediatry, jest szczepiony i regularnie badany. Nie planowałam, że to tak będzie, ale już odpuściłam, bo widzę, że przynajmniej na razie plusów tej ich przyjaźni jest więcej niż minusów.

E: Czy w ogóle możliwe jest oddzielenie zabawek psich i dziecięcych?

Sonia: Nie ma szansy! Może w przyszłości, jak Tymek będzie miał poważniejsze zabawki. Na razie nic z tego.

E: Co dało Wam szkolenie? Chodziliście na nie w czwórkę. Jak to wyglądało?

Sonia: Do psiego przedszkola poszliśmy jak tylko Dajper do nas trafił, już następnego dnia. Chodziliśmy całą rodziną na kurs dla szczeniaków “Szczeniaczkowo”, a potem “Młodzieżowo”. Tymek w tym czasie najczęściej spał w wózeczku, my na zmianę ćwiczyliśmy. Było dla nas bardzo ważne, żeby dobrze nauczyć się komunikacji z Dajperem właśnie ze względu na dziecko. Wiedziałam, że na większość spacerów będę wychodziła z wózkiem. Ciągnący pies, do tego ponad trzydziestokilogramowy!, i dziecko w wózku to przecież byłby koszmar, a nie spacer! Więc dużą wagę przykładaliśmy przede wszystkim do nauki chodzenia na luźnej smyczy. Teraz nasze spacery wyglądają tak, że Dajper ma przypięte dwie smycze – jedną trzymam ja, a drugą Tymek. Ta Tymkowa jest automatyczna, rozwija się, kiedy synek pociagnie. Tymek ma radochę, że prowadzi psa na smyczy. Ja oczywiście kontroluję całą sytuację.

Bardzo ważna była też komenda „nie”, którą udało nam się świetnie wypracować. Dajper czeka spokojnie, kiedy Tymek biega z kabanosem w ręku, nawet nie zareaguje. Tymek lubi się dzielić i zazwyczaj połowę oddaje psu. Ale nie jest tak, że pies wyrywa mu jedzenie z ręki.

E: Czy zdarzyły się jakieś konflikty lub nieprzyjemne sytuacje między psem a dzieckiem?

Sonia: Dajper jest niezwykle delikatny wobec Tymka! Nawet w zabawie nigdy go nie zranił. Nie grozi mu. Jeśli wysyła sygnały uspokajające i widzę, że czuje się niekomfortowo, zabieram dziecko. Oczywiście w codziennym życiu nieraz się zdarzy, że biegając po domu wpadną na siebie, czy Dajper wychodząc z legowiska przez przypadek zrzuci Tymka z siebie, ale to są takie normalne sytuacje. Często chcą się bawić tymi samymi zabawkami. Np. Tymek chodzi z drewnianą łyżką, a Dajper potrafi podbiec, zabrać mu i z nią uciekać… Więc Tymek się wkurza i biegnie za nim - i tak w kółko :). Ale nie nazwałabym tego konfliktami, to takie przekomarzanie się, zabawa po prostu.

Bywają też trudniejsze dni, kiedy np. Tymek jest w bardzo złym humorze, nie ma ochoty się ubrać, a co dopiero dać się wsadzić do wózka, w dodatku leje deszcz, a ja muszę wyjść, bo ten drugi domaga się spaceru teraz, natychmiast!

Ale potem obserwuję, jak się bawią, jak Tymek śmieje się na głos, przytula się do Dajpera i jakoś te trudy związane z byciem z taką dwójką maluchów w domu odchodzą na dalszy plan. Wiem, że zafundowaliśmy im przyjaźń, jaka może się wytworzyć tylko w momencie, kiedy obaj są dzieciakami. Widzę ich porozumienie, sposób komunikacji, ich związek - zupełnie niedostępny dla dorosłych.

E: A czy takie malutkie dziecko można uczyć, jak ma się obchodzić z psem?

Sonia: Tak, uczymy Tymka wielu rzeczy. Legowisko wprawdzie mają wspólne, ale np. pilnujemy, by Tymek nie przeszkadzał Dajperowi, kiedy ten je. Może go obserwować, ale ma mu nie przeszkadzać. Co prawda sekundę po tym, jak Dajper zje ostatnie ziarenko swojej karmy, potrafi mu zabrać miskę i biegać z nią po domu, ale w czasie jedzenia mu nie przeszkadza.

Staramy się - choć nie zawsze jeszcze skutecznie - uczyć Tymka głaskać i dotykać zwierzęta. Zawsze reagujemy, kiedy robi to niedelikatnie np. próbuje je uderzać. Na szczęście nasze zwierzęta dobrze znoszą te nauki.

E: A co na to wszystko koty?

Sonia: Nasze kotki: Ricotta i Rebelka są spokojne i tolerancyjne. Dzielnie zniosły pojawienie się dziecka w domu, a zaraz później psa. W ciągu dnia, kiedy pies i dziecko szaleją w domu, one wolą trzymać się z boku. Siedzą na wyższych szafkach, gdzie mają spokój i azyl, lub w innym pomieszczeniu. Nie uczestniczą w zabawach - jeśli już, to przez krótką chwilę i szybko rezygnują. To już dorosłe kocice, mają spokojniejsze temperamenty niż dziecko i pies. Za to wieczorem, jak “chłopcy” odsypiają, mają nas tylko dla siebie. Bawimy się z nimi, pieścimy je. Więc zazdrosne nie są :) Zdarza się, że czasem pacną łapką jednego albo drugiego, kiedy ci na za wiele sobie pozwalają. Koty doskonale potrafią wyznaczyć swoje granice.

E: Niektóre rodziny z psami i małymi dziećmi korzystają z pomocy np. petsitterów, przyjaciół lub członków dalszej rodziny, aby pies mógł się porządnie wybiegać, pójść na spacer szybkim krokiem czy wybrać się na plac zabaw dla psów. Czy Tobie ktoś pomaga?

Sonia: Mam 9-letniego brata, który mieszka tuż obok i wiele czasu spędzamy razem. Z Tymkiem i Dajperem odbieramy go ze szkoły. Nie wiem, kto się bardziej cieszy, gdy pojawia się Jaś! I Tymek, i Dajper piszczą na jego widok z radości. Razem wracamy do domu i to jest ten czas, kiedy Dajper może się porządnie wybiegać. Idziemy na polankę, gdzie spuszczam go ze smyczy i Jasiek wtedy kontroluje psa. Mieszkamy blisko terenów zielonych, więc jeśli pogoda pozwala, około dwóch godzin mój synek i pies spędzają w ruchu na powietrzu. Dla Tymka w tej chwili większą atrakcją jest pobiegać z psem i Jaśkiem i znajdować patyki dla psa niż pójść na plac zabaw dla dzieci. W domu też często to Jaś przejmuje dowodzenie nad chłopakami, a ja w tym czasie mogę skupić się na domowych obowiązkach.

Rozmawiała Ela Bazgier



PIES I DZIECKO POD JEDNYM DACHEM

26.09.2017 Życie z adopciakiem czytaj dalej

W TWOIM DOMU POJAWIA SIĘ SZCZENIAK....

24.08.2017 Wychowanie i psychologia czytaj dalej